wtorek, 7 stycznia 2014

Plastik is (not) fantastik.

             Witam gorąco w loży zawodowych szyderców!

Chciałabym na tym oto blogu opisać, skrytykować (Czyli to co typowy Polak robi najlepiej. No nie licząc robienia zakupów w biedronce i piciu piwa) to co nas najbardziej denerwuje, powoduje wilczą wściekliznę.

Komentujcie, piszcie jak mi się udało i OBSERWUJCIE moi drodzy! :)


                      No to zaczynamy!


       Bum! Temat pierwszy : Plastiki (nie chodzi o wyrób fabryczny. Chociaż w sumie to blisko im do tego)



Są wszędzie. W szkołach, galeriach, autobusach a już zwłaszcza w łazienkach publicznych, przyczepione do lusterka. Największym utrapieniem "normalnego" gimbusa i licealisty (Bawi mnie moment kiedy uczeń pierwszej klasy szkoły średniej naśmiewa się z gimnazjalistów zwanych gimbusami, kiedy niespełna parę miesięcy temu sam nim był.True) jest szkolna, klasowa wytapetowana lala.
Jak wygląda? Na twarzy, szyi, dekolcie i gdzie słońce zagląda położona musi być kilkuwarstwowa gładź szpachlowa w kolorze soczystej mandarynki.
Zapytana ile podkładu nałożyła odpowiada "to tylko tusz i korektor!"
No chyba pierwsza warstwa.
Cóż, usta zawsze "ponętnie" pomalowane różowym błyszczykiem.
Jej IQ nie jest większe od IQ banana bez skórki.
Ubrana często w landrynkowe ubranka, porusza się stadami.
Nie mam pojęcia czemu, ale zawsze mam chęć przynieść do szkoły worek tynku, dać takiej typiarze i powiedzieć "Masz, fluid ci kupiłam"..
Pamiętam sytuacje, kiedy wchodząc do publicznej toalety minęły mnie dwie takie laseczki.
nagle jedna zawołała "ej, chyba błyszczyk zostawiłam. Ee, nie ważne".
No i rzeczywiście zostawiła.
Z tym, że na lusterku w kształcie buziaczków..

Wydaje mi się, że to wystarczy na pierwszą notkę. Trochę inaczej niż w myślach, no ale cóż.
Komentujcie czy coś.

Kolejne notki bardziej dopracowane, buzki.

5 komentarzy: